13 lutego, 2014

Trochę o Shanterze i trochę o rasie chow chow

Dostaję od Was wiadomości z zapytaniem skąd mam takiego pięknego misia, jaka to rasa i czy jest trudny w utrzymaniu zważając na jego puszyste wdzianko.Chodzi tu oczywiście o mojego psa :) Shanter już pojawiał się na kilku postach, (najczęściej gościł na zdjęciach z moimi stylizacjami). Ze względu na to, że mój blog traktuję jako lifestylowy pozwoliłam sobie na małą odskocznię od mody, motywacji, treningów itp.
Od razu Was uprzedzam, że post jest dość długi, nie mogłam się zdecydować które zdjęcia Wam pokazać a i tak już zrobiłam poważną selekcję ;).



Rasę chow chow opiszę Wam później, a teraz zajmę się tym w jaki sposób Shanter znalazł się w naszym domu :). Kilka lat temu będąc na wakacjach po raz pierwszy zobaczyłam takiego cudaka, który spacerował dumnie ze swoim panem po chodniku. Nie myśląc długo podbiegłam do niego i zaczęłam go głaskać (oczywiście pytając o zgodę pana). Dowiedziałam się od właściciela psa co to za rasa i od tamtej pory "chorowałam" na chow chowa. Chyba rok potem dostałam go! :) Co prawda był to prezent i sama żywych prezentów nie popieram, ale ja wiedziałam, że go dostanę. Psychicznie i fizycznie byłam przygotowana na obowiązki związane z posiadaniem psa. Zdjęcie poniżej to były dosłownie pierwsze nasze wspólne minuty, które zostały uwiecznione przez Martę od pierników ;) Dzięki Marcioszka!



Dość szybko się u nas zaaklimatyzował jak widać na poniższym zdjęciu, które było robione na drugi dzień (niektóre nawyki pozostały mu do dzisiaj) ;).




Shanter na łóżku to baaaardzo rzadki widok. Ta rasa woli raczej zimną podłogę. Jak był mały i zmęczony to udawało mi się go wziąć na łóżko chociaż na trochę do przytulania, teraz za żadne skarby się nie daje. No czyż nie cudownie? :) Nie trzeba  pilnować i uczyć, że na łóżko nie wolno się kłaść :).


Nastawienie do innych zwierząt



Tutaj chow chowy to istne aniołki! Jeżeli taki Shanter napotka na spacerze małego szczekacza, który ze wszystkich sił próbuje zwrócić na siebie uwagę, zatrzyma się, spojrzy na niego z litością i pójdzie dalej :D. Nie wdaje się w żadne awantury bez powodu. Nawet z 2 kotami, które mieszkają z nami żyje w zgodzie (co nie oznacza, że inne też toleruje).


Utarło się, że chow chow nie szczeka. Nie wiem skąd wziął się ten mit, bo chow chow potrafi szczekać i to całkiem głośno, kiedy jest oczywiście ku temu potrzeba. A kiedy trzeba? To już sam chow chow wie najlepiej ;) 


Przytulanie




Z tym bywa gorzej. Chow chowy z wyglądu misie, wbrew pozorom nie nadają się do przytulania, głaskania i długich pieszczot. Czasami mam wrażenie, że pieszczoty przyjmuje z grzeczności, co jak co, ale są baaaaadrzo cierpliwe.

Spacery 



Z reguły są krótkie, ale intensywne. Chow chow bardziej się ucieszy ze spaceru 30 minutowego w miejsce, gdzie jeszcze nie był niż, chodzenia codziennie tą samą trasą po półtorej godziny. Dzieję się tak, dlatego że nos jest najważniejszym zmysłem, którym pracuje chow chow. Czasami jak się w coś "wczuje" wywąchawszy jakiś przewspaniały trop dosłownie "wyłącza się" i długo delektuje się sytuacją ;)Wtedy jest ciężko do niego dotrzeć. "Shanter chodź", "Shanter zostaw" nie działa. . Pozostaje tylko sobie wyobrazić, co też chow chow wyczuł nosem  w takiej chwili ;) Dlatego też w wtedy szczekanie innych psów go nie interesuje. Aaa i zapomniałam dodać, że takiemu Shanterowi wystarczają spacery 2-3 razy dziennie w zależności od humoru i pogody (nie znosi deszczu).

Relacje z człowiekiem




Są to psy, które nie tolerują jak się na nie krzyczy i rozkazuje . Najlepiej się z nimi dogadamy traktując je jak człowieka - dosłownie. Większość chow chowów, choć jest mocno związana z właścicielem, nie jest nastawiona na współpracę Trudno jest je wytresować, czasami udaje się nauczyć tylko podstawowych komend "siad", "daj łapę". Shanter reaguje jeszcze na "głodny"? :D (straszny głodomor z niego), "idziemy na spacer"?  i "Przemek przyjechał" (wtedy od razu jest po drzwiami i czeka ;) ).


 Pielęgnacja





Po pierwsze nie wskazane jest częstę mycie chow chow - czytałam, że 2 razy w roku im w zupełności wystarcza. Za to bardzo często trzeba je czesać - 1-2 razy w tygodniu pod włos tzn sierść :). Chow chow nie lubią się moczyć, mają trochę z kotów ;). 
Miałam kiedyś śmieszną sytuację jak przechodziłam z Shanterem przez pasy, gdzie była ogromna kałuża. Shanter za żadne skarby nie chciał przejść przez drogę Na marne było moje proszenie. Korek zrobił się taki, że nawet pani z kiosku obok spoglądają na królewicza co łapki nie chciał zamoczyć śmiała się z tej całej sytuacji. Dopiero jak do niego dotarło, że ta kałuża się gdzieś kończy, ominął ją z gracją wszedł na pasy. :) Ludzie w samochodach też mieli niezły ubaw :). Na szczęście obyło się bez klaksonów.



Mam nadzieję że spodobała Wam się taka odskocznia tradycyjnym postów. Teraz już wiecie więcej o moim "niedźwiedziu" i jego charrrrakterku :), a nawet poznaliście kilka jego sekretów ;).  Dajcie znać, czy chcielibyście poczytać i poprzeglądać takie "inne" posty od czasu do czasu.


Pozdrawiam, Kasia.

8 komentarzy:

  1. Ja przeczytałam z przyjemnością i chcę więcej :) piękny z niego niedźwiedź a dodatkowo fajnie dowiedzieć się więcej o jego zwyczajach i charakterku.
    P.s. Baaaardzo fajne to Wasze zdjęcie spacerowe we trójkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z tych zwierzolubnych więc dla mnie post świetny, a że rasę znałam tylko z wyglądu więc fajnie doczytać o nich coś więcej. Z wyglądu - cudo! Ucieleśnienie dziecięcych marzeń o wielkim miśku :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy14/2/14 12:47

    świetny post :)
    ja choruję na takiego psiaka już ładnych parę lat, póki co nie mam dobrych warunków, ale w przyszłości na pewno takiego misiaka przygarnę do domu - jak dla mnie to psi ideał :D
    D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Happy Valentine's Day. ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne są to psiaki, niesamowicie ładne, magiczne - świetne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale misiu <3 Jeżeli się zdecyduję na rasowego psa, to na 99% będzie to właśnie ta rasa :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, cieszę się na ten pozytywny odzew z Waszej strony, bo trochę się zastanawiałam, czy za bardzo nie odbiegam od tematyki bloga, ale w sumie Shanter też jest tu bardzo ważnym członkiem, tak więc dzięki wpisowi poznaliście się bliżej ;)

    OdpowiedzUsuń