21 października, 2013

DIY - naszyjnik

Po wielu poprawkach, drogą prób i błędów zrobiłam go! Trzy podejścia, trzy próby cierpliwości ale w końcu się udało. Do naszyjnika, który zobaczycie poniżej potrzebne jest:

1. Mocny sznurek.
Z racji tego, że tej jesieni króluje kobalt i także moje serce podbił ten kolor, właśnie taki będzie użyty do naszyjnika.

2. Łańcuch  (ok. 1m) + koraliki. Trochę kupiłam (te na poniższym zdjęciu)...
... a  trochę dodałam ze starych korali, które leżały i czekały na odpowiedni moment ;). Myślę, że jeszcze się odrodzą w niejednej biżuterii, bo sporo ich zostało.


3. Zapięcie i troszeczkę węższego łańcuszka, aby móc regulować długość naszyjnika.


Wykonanie:

 Na początku należy podzielić łańcuch na 2 części.
 Następnie łączymy je sznurkiem jak widać na poniższych dwóch zdjęciach. Ja zrobiłam 4 takie supełki za każdym łączeniem, aby naszyjnik był mocniejszy, a kolor sznurka bardziej wyrazisty :).

Następnie dodałam na dół koraliki. Efekt końcowy prezentuje się tak :)




Mam nadzieję, że mój efekt końcowy podoba Wam się tak samo jak mi :) i też skusicie się na przygotowanie własnego naszyjnika :) A może już jakieś robiłyście i miałybyście ochotę pochwalić się nimi na blogu? :) Jeśli tak to zapraszam do pozostawienia linka w komentarzu.

Pozdrawiam, Kasia.

 

8 komentarzy:

  1. Bardzo się podoba, naszyjnik jest prześliczny :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale śliczny :) Co więcej, ostatnio widziałam bardzo podobny za około 90 zł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, ale dużo. Mi za ten wyszło coś ok 20 zł :) Ale te drobiazgi, które kupiłam wystarczą jeszcze na coś innego bo sporo mi tego jeszcze zostało :)

      Usuń
  3. Ty to masz Katarzynko glowe :-) :-) :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny! Szkoda, że ja mam "dwie lewe ręce" do tego typu prac :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz dryg do DIY. Bardzo ładny naszyjnik :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje Wam bardzo ;) Po takich komentarzach aż mam ochotę stworzyć coś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny!!!! rety dzisiaj ogarnę sztukę tych supełków i zabieram się za takie cudo marze o tym od dawna :) pozdrowienia z Koszalina :)

    OdpowiedzUsuń